• Slajd.png
  • Slajd_custom.png

Świadectwo przebaczenia i uzdrowienia

Autorka świadectwa (Barbara) opisuje proces przebaczenia (swojemu ojcu), co przyniosło wiele błogosławieństwa w jej życiu, w tym szczególnie uzdrowienie. Barbara uczestniczyła w rekolekcjach „Uzdrawianie Wspomnień”, w Dobrym Mieście, które przeprowadzone zostały na podstawie książki pt. „Uzdrawianie ludzkich zranień – poprzez pięć etapów przebaczenia” (Matthew Linn SJ, Dennis Linn).


Mam na imię Barbara. Obecnie mam 30 lat. Jako mała czteroletnia dziewczynka byłam brutalnie gwałcona i wykorzystywana przez swojego ojca. Doszło nawet do sytuacji, kiedy byłam bliska śmierci (przeszłam proces umierania). Niemal całkowicie zapomniałam o tych wydarzeniach. Jedynie moje ciało i podświadomość pamiętały pewne rzeczy. Dodatkowo, kiedy miałam 13 lat, moja mama zmarła na raka.


Przez kilkanaście lat borykałam się z depresją, odchodzili ode mnie przyjaciele. Czułam się bardzo samotna. Miałam wiele prób samobójczych. Rano, budząc się, nieraz myślałam, że nie mogę już żyć, że muszę umrzeć – muszę „to” zrobić (zabić się). Często nadużywałam leków przeciwbólowych, uspokajających, antydepresyjnych itp. Byłam w szpitalu psychiatrycznym, gdzie lekarz stwierdził u mnie, że to nie jest depresja.


Bóg był cały czas przy mnie. Chodziłam na pielgrzymki do Częstochowy, a potem jeździłam na rekolekcje. Bóg posługiwał się ludźmi, żeby zacząć mnie z tego wyprowadzać. Trafiłam w końcu do wspólnoty „Odnowa w Duchu Świętym”. Miałam bardzo dużo modlitw o uzdrowienie. Chodziłam też na Msze Święte w intencji uzdrowienia. Jednak cały czas czułam ogromny ból. Przeszłam rekolekcje REO (Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy w Duchu Świętym). Następnie byłam na rekolekcjach ignacjańskich. Cały czas walczyłam sama ze sobą o życie, bo ja nie chciałam żyć. Były też rekolekcje o modlitwie wstawienniczej i modlitwie o uwolnienie. W końcu pojechałam na rekolekcje „Uzdrowienie Wspomnień” do Dobrego Miasta. Sądziłam, że stamtąd wyjadę już odnowiona i zdrowa. Na tych rekolekcjach wpuściłam Boga do swojego serca, do najgłębszych zakamarków. To było straszne – zaczęło mi się wszystko przypominać... Bóg zburzył całe moje dotychczasowe życie po to, ażeby na nowo je odbudować. Na koniec otrzymałam słowa proroctwa (Ez 37,1-14). Bóg powiedział, że wydobywa mnie z grobu, że przywraca mi życie i że On tego dokona:


„Potem spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: «Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia?» Odpowiedziałem: «Panie Boże, Ty to wiesz». Wtedy rzekł On do mnie: «Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: "Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana!" Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan». I prorokowałem, jak mi było polecone, a gdym prorokował, oto powstał szum i trzask, i kości jedna po drugiej zbliżały się do siebie. I patrzyłem, a oto powróciły ścięgna i wyrosło ciało, a skóra pokryła je z wierzchu, ale jeszcze nie było w nich ducha. I powiedział On do mnie: «Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli». Wtedy prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach - wojsko bardzo, bardzo wielkie. 1I rzekł do mnie: «Synu człowieczy, kości te to cały dom Izraela. Oto mówią oni: "Wyschły kości nasze, minęła nadzieja nasza, już po nas". Dlatego prorokuj i mów do nich: Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam» – wyrocznia Pana Boga.” [Ez 37,1-14].


Wróciłam do domu i w końcu, po wielu latach prób i braku nadziei, wyprowadziłam się – wynajęłam mieszkanie. Poszłam na terapię. Bardzo ważne jest, aby wyrzucić z siebie całą złość – nie dusić jej w sobie, nie niszczyć siebie i nie kierować jej na siebie. Istotne też, żeby to wszystko oddawać Bogu i oddawać się Jego prowadzeniu. Pan Bóg postawił na mojej drodze kapłana, któremu mogłam wszystkie wspomnienia, emocje, uczucia i zranienia oddawać w Sakramencie Pojednania. Było to niesamowite, ponieważ za każdym razem wszystko, co oddawałam w czasie Spowiedzi już do mnie nie wracało. Był to Sakrament Uzdrowienia. Jezus rzeczywiście brał mój ból na Swoje ramiona. Po Spowiedzi czułam ulgę i już nie dręczyły mnie wspomnienia. To był cud. Tej tajemnicy nie da się opisać. Dzięki Spowiedzi – i oddawaniu w niej wszystkiego – czułam, że Bóg jest w tym ze mną. Bóg wyciągał moje kości z grobu i odziewał mnie w skórę, przywracał mi godność.


Musiałam wrócić do domu rodzinnego, ponieważ się rozchorowałam i nie starczało mi pieniędzy na utrzymanie. Początkowo sądziłam, że już przebaczyłam mojemu ojcu. Niestety to było złudzenie. Mój stan zdrowotny pogarszał się. Kolejna próba wyprowadzki – gwałtowna. I pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Tam nadal wychodziły nowe wspomnienia. Uczucia wychodziły na światło dzienne. Nie radziłam sobie z tym. Kaleczyłam swoje ciało. Pan Bóg nadal przychodził do mnie w Sakramencie Pojednania – dla mnie uzdrowienia. Powoli mój stan zdrowia zaczął się poprawiać. Po dwóch miesiącach pobytu w szpitalu wyszłam do domu.


Niedługo potem dostałam wymarzony prezent od Boga – coś, co było dla mnie nierealne. Udało mi się dostać kredyt na mieszkanie. Bóg dał mi dom. Bóg ofiarował mi również mężczyznę, któremu zaufałam i który mnie mocno wspiera. Wyszłam za mąż. Uczę się, każdego dnia, jak kochać, jak wybaczać, jak żyć. Z mojej woli przebaczyłam ojcu. Nie życzę mu źle – niech Pan Bóg mu błogosławi.


Od kilku miesięcy przestałam się okaleczać, nie biorę leków antydepresyjnych, jestem mężatką i uczę się cieszyć życiem. Wiele jeszcze przede mną, ale Bóg wyprowadził mnie z grobu, jak obiecał.


Boże, dziękuję Ci za to, że jesteś... za to, że wziąłeś mnie w obronę, że mnie przez to wszystko przeprowadziłeś. Dziękuję Ci, że jesteś ze mną. Dziękuję Ci za Twoją miłość. Kocham Cię. Dziękuję Ci za cud nowego życia!


Chwała Tobie, Boże!


Barbara



Polecamy książkę:

„Uzdrawianie ludzkich zranień - poprzez pięć etapów przebaczenia” – Matthew Linn SJ, Dennis Linn.



Warto przeczytać:

1. www.nowaksvd.opoka.net.pl/uzdrowienie/spistresci.htm – uzdrowienie pamięci,

2. www.nowaksvd.opoka.net.pl/przebaczenie/dlaczego_trudno_jest_przebaczyc.htm – dlaczego trudno jest przebaczyć,

3. www.nowaksvd.opoka.net.pl/przebaczenie/sakrament_pojednania.htm – uzdrowienie w Sakramencie Pojednania,

4. www.nowaksvd.opoka.net.pl/przebaczenie/dzieleniezjezusem.htm – dzielenie się z Jezusem swoim zranieniem.