• Slajd.png
  • Slajd_custom.png

Spowiedź typu "furtki" (zamykanie tzw. "furtek")

„Furtkami” nazwana została spowiedź sakramentalna połączona z modlitwą o uwolnienie. Ma ona na celu zamknięcie wszelkich „furtek” złemu duchowi, które zostały otwarte m.in. poprzez zranienia, grzechy, praktykę okultyzmu (zagadnienie okultyzmu opisane jest w zakładce uzdrowienie wewnętrzne/źródła zniewoleń/okultyzm) a także grzechy poprzednich pokoleń.

 

Furtki są pierwszym z 3 etapów. Drugim etapem jest tzw. „Obraz Boga (obraz ojca, obraz matki)”. Trzecim etapem jest „Obraz miłości”. Spowiedzi te, powinny być oddzielone odpowiednim czasem, który pozwoli przygotować się do kolejnego etapu. Prowadzone są przez przygotowanych do tego kapłanów. Furtki zostały zainicjowane przez Służebnice Bożego Miłosierdzia w Rybnie. Istnieje bardzo duże zapotrzebowanie na tego rodzaju spowiedzi. Bardzo potrzebni są znający się na tym kapłani.

Spowiedź nazywaną „furtkami” miałem prawie rok temu. Nie wiedziałem czego się spodziewać - słyszałem sporo różnych opinii. Jedni bardziej, inni mniej przeżywali ten sakrament. Przed spowiedzią prosiłem wiele osób o modlitwę, toteż wiedziałem, że nie idę na nią sam. Spowiedź jak spowiedź, z tą różnicą, że kapłan pomagał mi ustalić grzechy. Pamiętam, że bardzo głęboko przeżyłem ten sakrament. Na nowo otrzymałem wielki wewnętrzny pokój, niewymierną radość. Doświadczenie Bożego przebaczenia - bardzo podobne, miałem kilka lat wcześniej, gdy przystąpiłem do spowiedzi generalnej – z całego życia. Myślę, że wielką wartością „furtek” jest to, iż w jej czasie wychodzą na jaw grzechy, których wcześniej nie dostrzegałem, a które kaleczyły relacje z Bogiem. Myślałem, że wiem dużo na temat grzechu - zmieniłem zdanie.

 

Niewiele wcześniej w życiu zaczął mi się bardzo zmienny i burzliwy czas, który trwa do dziś. Myślę, że z dłuższej perspektywy będę w stanie coś więcej powiedzieć o tym szczególnym rodzaju spowiedzi oraz podzielić się owocami Bożego działania.

 

Niech Bóg błogosławi i doda odwagi wszystkim, którzy będą to czytać. Z serca każdemu życzę głębokiego Sakramentu Pojednania.


Listę kapłanów, którzy posługują tego rodzaju Spowiedzią, posiadają siostry służebnice Bożego Miłosierdzia w Rybnie (www.misericordiadei.eu).


 

Sebastian


- - -

"Furtka"

Celem i sensem spowiedzi "furtek" jest wyznanie i wyrzeczenie się wszelkiej styczności z demonami i ich dziełami oraz całkowite oddanie owych doświadczeń i siebie samego Panu Bogu.

Z. po raz kolejny obudziła się około 3:00. Niepokój zagościł w jej sercu. Lęk, który towarzyszył jej od wielu lat, zniewalał, paraliżował, nie pozwalał spać spokojnie... Rzeczywista pobudka nastąpiła o 6.30. Pogoda pod psem. Mżawka okaleczyła nierównomiernymi wgłębieniami żółty piasek usypany przed domem Z.

Z. zapakowała do plecaka ostatnie niezbędne w podróży przedmioty i ruszyła w Polskę. Czuła, że ta podróż zmieni coś w jej życiu i tak było w istocie. Już za parę godzin Z. opowiadała o swoim życiu, wyrzekała się wszelkiego zła i oddawała całkowicie i nieodwołalnie siebie i swoją przeszłość w ręce ojca, o jakim zawsze marzyła... w ręce Boga.

Jak do tego doszło? Nie jest to istotą tego krótkiego opowiadania. Z. uczestniczyła świadomie i dobrowolnie w spowiedzi niezwykłej. W życiu każdemu z nas zdarza się spotkać z magią, horoskopami, zabobonami, książkami o wampirach, tudzież z jogą, medytacją, autosugestią, które przecież są opozycją dla skostniałej i tak bardzo nie na czasie tradycji, religijności, wierze... Nawet jeśli nie korzystasz z tych „dobrodziejstw” bezpośrednio i świadomie, jesteś narażony na działanie złego ducha, znanego również pod imieniem szatan, diabeł, lucyfer.

Dotykają nas problemy rodzinne, kłopoty z samoakceptacją, brak wiary we własne siły i... niedowiarstwo. Brak wiary w istnienie szatana, który ma pomysł na nasze życie. Ten najpiękniejszy niegdyś anioł próbuje zwerbować Boże Dzieci do swojej armii. Smutne oczy, czerń przeważająca w garderobie, kolczyki tu i ówdzie, czasami tatuaż z chińskim znaczkiem... Szatan próbuje dobrać się do ciebie na wiele sposobów. Wśród przyczyn zniewolenia znajdują się między innymi: bolesne doświadczenia, urazy, przeżycia związane z najbliższymi nam osobami, styczność z okultyzmem, brak przebaczenia, klątwy, świadome trwanie w grzechu śmiertelnym, a nawet grzechy w rodzinie, które pojawiły się w poprzednim pokoleniu (sic!).

Z. od wczesnego dzieciństwa czuła się nieakceptowana, niekochana, dążyła do perfekcji, które to dążenie doprowadziło ją do narastających problemów zdrowotnych, pogłębiającego się stresu i samotności... W końcu Z. zaczęła szukać pomocy u innych ludzi. Psycholog na chwilę uśmierzył jej ból, ale nie rozwiązał źródła jej problemów. Bezbronna i zmęczona zaryzykowała, postanowiła spotkać się z Bogiem. Trafiła do kapłana, który mocą Pana Jezusa pozamykał wszystkie furtki, jakie Z. otworzyła szatanowi w swoim nie tak długim znowu życiu.

Na szczęście Pan Bóg nie pozostawił nas sierotami, ofiarował nam Siebie. Z. skorzystała ze spowiedzi “furtek”, którą zainicjowały Służebnice Bożego Miłosierdzia w Rybnie. Zakon powstał na wyraźne polecenie samego Pana Jezusa, skierowane do św. s. Faustyny Kowalskiej. Celem i sensem spowiedzi furtek jest wyznanie i wyrzeczenie się wszelkiej styczności z demonami i ich dziełami oraz całkowite oddanie owych doświadczeń i siebie samego Panu Bogu. Ważne jest nie tylko samo wyznanie pewnych spraw, ile świadomość, że doświadczenia i zranienia, które powierzyliśmy Panu Bogu, należą już nieodwołalnie do Niego, a nie do nas samych.

Podczas każdej spowiedzi człowiek dostaje nową szansę, autentyczne i realne obmycie z dotychczasowego życia. Gdy całkowicie zaufasz Bożemu miłosierdziu będą działy się cuda (!). Szatan stara się doprowadzić człowieka do jednego z dwóch skrajnych stanów: zupełnej niewiary w jego istnienie lub nadmiernego zainteresowania złym duchem. Chrześcijanin powinien być przede wszystkim świadomy istnienia Boga, który jest Jedynym Bogiem i Królem, który szatana na końcu czasów zaprowadzi tam, gdzie jego miejsce, czyli do piekła. Trwajmy zatem mocni w wierze i sprzeciwiajmy się planom diabła dzięki łasce użyczonej nam przez Pana Jezusa, przez Jego chwalebną śmierć i zmartwychwstanie.


Małgorzata, www.bosko.pl

- - -

Zamykanie "furtek"

Ledwie znalazłem to miejsce. Jakaś pani zamiatająca ulicę wskazała mi palcem aleję kasztanową i drewnianą bramę. "To za tą bramą! Tam mieszkają siostry!" - powiedziała te słowa z taką oczywistością, jakby tysiące razy wskazywała już ten kierunek. Podjechałem pod duże drewniane wrota i zamiast jakiegoś pobożnego emblematu zobaczyłem na nich znak zakazu wjazdu, a pod nim dziwną uwagę: "Nie dotyczy kapłanów".

Wjechałem więc do środka dotykając wcześniej białej koloratki pod szyją, dla sprawdzenia czy mam przy sobie jakiś znak kapłańskiej tożsamości. Znalazłem się więc przed domem sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia w Rybnie koło Sochaczewa. O siostrach sporo czytałem już w gazetach, ale nie miałem żadnych nadziei na przeżycie jakiegoś cudu. Tak zwyczajnie, miałem olbrzymią ochotę pomodlić się w jakimś spokojnym i omodlonym miejscu. Na ciasnym podwórku stało sporo ludzi, a pośrodku nich zakonnica w czerwonym welonie. Docisnąłem swój samochód w jedyne wolne miejsce i krótko się przedstawiłem zebranym. Na nikim nie zrobiło najmniejszego wrażenia to, że przyjechał rektor seminarium. Ucieszyłem się, że zostałem natychmiast sprowadzony do szeregu i że siostry zaczęły mi mówić po bratersku per ty. Na początek poprosiłem tylko o wskazanie drogi do kaplicy. Siostra z uśmiechem wskazał mi kierunek, ale dodała też, że koniecznie zaprasza po modlitwie na wspólną kawę. Przez tę kawę trochę mi zapachniało siostrzyczkami, które w imię swojej kobiecej gościnności gotowe są robić konkurencję nawet samemu Jezusowi.

Kaplica w domu sióstr okazała się zaskakująco mała, a do tego jeszcze przedzielona kratą. Najważniejsze, że natychmiast można było zobaczyć wystawiony w złocistej monstrancji Najświętszy Sakrament. Świeciło od niego, jak od jakiegoś wielkiego i mocnego reflektora. Poczułem się w miejscu przeznaczenia, tak jakbym z labiryntu różnych uliczek nagle trafił do celu. Cudowne ubóstwo Jezusa, blask Jego miłosierdzia bijący z każdego kąta tej prostej kaplicy. Zapomniałem się w modlitwie. Kiedy zesztywniały mi nogi od klęczenia zobaczyłem, że minęła już godzina odkąd wpatruję się w Jezusa. Lubię takie boże smaki, kiedy Bóg wyłącza mi moje myślenie o Nim, moje odczuwanie Go, a zostaje jakaś prosta komunia obecności, jakieś tajemnicze doświadczenie, że On jest a ja jestem przy Nim. Wybiło południe i po drugiej stronie krat pojawiły się siostry w czerwonych płaszczach, takich jakie planowała św. Siostra Faustyna dla swojego nowego zakonu. To miały być szaty Męki, płaszcze Krwi Pańskiej niedostępne dla zasadzek szatana. Siostry odmówiły brewiarz i Koronkę do Bożego Miłosierdzia w intencji konających. Ja modliłem się za kleryków, kapłanów, za siebie samego z poczuciem olbrzymiej, własnej grzeszności. Szczególnie mocno modliłem się za jednego z naszych kleryków walczącego o wytrwanie w powołaniu.

Po tej cudownej modlitwie siostra nie darowała spotkania przy kawie. Na szczęście okazało się, że nie będzie to żadne towarzyskie spotkanie, ale mądra i rzeczowa rozmowa o Panu Bogu i Jego cudach. "Ludzie, którzy tu przyjeżdżają muszą najpierw pozamykać furtki, żeby ich serce nie było dziurawe, żeby łaska Boża nie zmarnowała się, a co gorsza, żeby diabeł nie wchodził do serca ze swoim zniewoleniem" - tłumaczyła nam Służebnica Bożego Miłosierdzia. A potem zaczęła nam rysować na białej serwetce koło z literką J w środku. To miał być obraz naszej duszy. Na białym polu zaczęła dalej malować czarne plamy - znak naszych grzechów. Potem pojawiły się linie oznaczające pęknięcia. To miało oznaczać schematy w które weszliśmy i które czynią nasze serce zamknięte na nowe propozycje Boga. Wreszcie na obwodzie koła zaczęła rysować furtki, takie dziury niszczące granice okręgu. "Każde nasze zetknięcie się z czymś złym, z jakąś praktyką, która pochodzi od Złego otwiera taką furtkę w duszy dla diabła, który rani nas i zniewala. Wtedy już nie wystarcza spowiedź z aktualnych grzechów, trzeba się wtedy przyjrzeć życiu i zobaczyć przez co z naszej przeszłości diabeł mógł wejść w nasze serce. Trzeba odkryć wszystkie te furtki i pokazać je Jezusowi, najlepiej w sakramencie spowiedzi, z wielką prośbą, żeby Jezus, je szczelnie pozamykał". Jeśli nie pozwolisz Jezusowi pozamykać tych furtek, mimo twoich najlepszych chęci wciąż coś w twoim życiu będzie nie tak. Będziesz się modlił, a jakby łaska Boża sama z ciebie uciekała. Będziesz chciał dobrze, a coś będzie ciągle szarpać twą duszę ku złu. To wszystko sprawiają te niezamknięte furtki duszy. Po tej katechezie nastąpił czas świadectw. Rzeczywiście tutaj "cuda gonią cuda".


ks. Andrzej Przybylski, www.kaplani.com.pl