• Slajd.png
  • Slajd_custom.png

Toksyczne relacje

1. Kim jestem i czego pragnę?


To najważniejsze pytania, na które każdy z nas powinien sobie odpowiedzieć. Znając na nie prawdziwe odpowiedzi, wiemy jakie mamy cele i którymi drogami powinniśmy ku nim zdążać. Wydaje się, że to banalne, lecz nic bardziej błędnego. Świadczy o tym chociażby to, jak wielu z nas jest dziś zagubionych... Ile razy odczuwamy bezsens naszej egzystencji? Nie jesteśmy szczęśliwi, bo gdzieś zagubiliśmy siebie...


Niegdyś byłam jedną z takich osób. Wiele lat zajęło mi odnalezienie zatrutego źródła mych problemów. Okazało się, że jedną z ważniejszych przyczyn zatracania mej tożsamości były toksyczne relacje. Przez długi czas nie zdawałam sobie sprawy, że byłam manipulowana.


Spójrzcie proszę na swoje dotychczasowe życie. Przypomnijcie sobie te momenty, w których czuliście się w pełni szczęśliwi... Wszystkie sytuacje, w których mieliście ochotę zrobić coś z autentyczną pasją. Przypomnijcie sobie też Wasze marzenia... To właśnie wtedy jesteście sobą!


Ilu z nas tak naprawdę nie wie już kim jest, czego pragnie, o czym marzy... Od lat bowiem decydowali za nas inni. Mieli dla nas gotowe recepty na życie, gotowy scenariusz naszej osobowości – tego, jacy powinniśmy być. Robili z nas nieudaczników, fajtłapy... A następnie z satysfakcją obdarzali nas podobnymi epitetami. Kiedy pojawiały się w nas chwile buntu – bo podświadomie czuliśmy, że to do nas nie pasuje – wywoływano w nas poczucie winy. W ten sposób, to my zaczęliśmy czuć się za wszystko winni, w sobie widzieliśmy przyczynę wszelkiego zła...


Przestaliśmy zatem mieć marzenia. Przestaliśmy być sobą. Z pełnych życia, radosnych, odważnych ludzi przemieniono nas w zalęknione stworzonka lub potwory (a czasem mieszankę jednego i drugiego). Dlaczego? Bo powtarzane kłamstwo zaczyna stawać się tzw. prawdą... Taką prawdą pozostaje jednak na tyle długo, na ile my sami na to pozwolimy. Musimy zdać sobie sprawę, że głosy, które docierają do nas z zewnątrz, to tylko subiektywny punkt widzenia danej osoby, a czasem świadome kłamstwo, które ma na celu manipulowanie naszą osobą.


Kiedy jesteśmy już tego świadomi, najprostszym sposobem jest całkowite odcięcie się od toksycznych relacji. Niekiedy nie jest to takie proste, ponieważ często żyjemy z manipulatorem pod jednych dachem. Co wtedy?


To nie jest już takie łatwe i nie ma na to gotowej recepty. W tym wypadku bardzo ważna jest głęboka świadomość tego, że dana osoba nami manipuluje. Wtedy nie możemy dać sobie wmówić poczucia winy. Musimy robić to, czego my chcemy – mimo odmiennego zdania innych. Powinniśmy spotykać się z ludźmi, którzy widzą w nas nasze prawdziwe „ja” i pomagają je rozwijać. W końcu będziemy na tyle silni i świadomi tego, kim jesteśmy, że uodpornimy się na wszelkie próby manipulowania naszą osobą.


2. Która relacja jest dla nas dobra, a która zła?


W życiu możemy mieć do czynienia z różnego typu relacjami toksycznymi. Przykładowo, kiedy jakiś człowiek (często osoba bliska) wywołuje w nas poczucie bycia gorszym. Dyskredytuje wszelkie nasze decyzje, mówiąc: „A co ty o tym możesz wiedzieć?”, „Aleś głupotę wymyślił”, „Też pomysł! Na głowę upadłeś?”. Taki ktoś próbuje nam wmówić, że niczego nie potrafimy, dając uwagi również przy innych osobach: „Przecież wiesz, że ona tego nie zrobi”, „Nie da rady!”, „Nie uda ci się!”. Bez przerwy wzbudza w nas poczucie winy: „Chcesz teraz wyjść? Ty chyba nie masz serca!”. Niszczy naszą wiarę w siebie, próbując nam wmówić, że jesteśmy zupełni inni niż w rzeczywistości: „Jesteś: głupi, chamski, nieodpowiedzialny...” albo: „Niczego w życiu nie osiągnąłeś, spójrz na siebie”, „Do niczego w życiu nie dojdziesz…” itp. Bardzo często osoby te odciągają nas od naszych prawdziwych pragnień, kwestionując, że nam się cokolwiek uda lub próbując wpoić nam bezsens naszych działań.


Często możemy mieć do czynienia z relacjami toksycznymi, które nie są aż tak agresywne, jak te powyższe, a będą równie „trujące”. Osoby z naszego bliskiego otoczenia mogą na nas oddziaływać negatywnie, a jednocześnie bardzo „dyskretnie”. W efekcie tego możemy nie zdawać sobie sprawy z ich toksyczności. Przykładowo: „Kochanie, przecież sam dobrze wiesz, że to nie ma sensu” (kiedy decydujemy się realizować nasze pragnienia), „Wiesz jak mi będzie smutno, gdy teraz pójdziesz?” (kiedy musimy wyjść, aby zrealizować ważne dla nas plany), „Tyle się nie odzywałaś, że już myślałam, iż się obraziłaś” (gdy to my znów pierwsi się odezwaliśmy), „Twój pomysł jest bezsensowny; lepiej byłoby dla ciebie...” (gdy dla nas ma to większy sens niż cokolwiek innego), „Prawda jest taka, że...” (kiedy ojciec, lub inna bliska osoba, rozpoczyna dialog – a być może monolog – od takich stwierdzeń, stawia to nas w trudnym położeniu i może prowadzić do kłótni; a na końcu my możemy być posądzeni o to, że ją rozpoczęliśmy).


Podobnych przykładów można podawać tysiące. Wielu z nas, każdego dnia, jest wykorzystywanych przez manipulatorów. Żyjąc w taki sposób, w jaki oczekują od nas inni, za każdym razem popełniamy swego rodzaju samobójstwo – mordujemy własną duszę. Raz na zawsze wyrzućmy z głowy przekonanie, że gdy chcemy żyć po swojemu, to robimy coś złego. Złem jest nierealizowanie własnych marzeń, czy wszelkich dobrych pragnień, które wypływają z naszego wnętrza. Po śmierci Bóg nas zapyta, dlaczego nie wprowadzaliśmy w życie Jego dyskretnych komunikatów, które umieszczał we wnętrzu naszych serc (Bóg mówi do nas nieustannie, tylko czy my potrafimy Go usłyszeć, kiedy naokoło nas tak wiele się dzieje). Warto, choćby na kilka minut, wyłączyć wszelki sprzęt i udać się w dyskretne miejsce na posłuchanie tego, co Ojciec ma nam do powiedzenia (zna nas doskonale i zawsze szanuje nasze decyzje i pragnienia).


Ulegając wpływowi innych oddajemy im we władanie swoją duszę, a więc to, co najcenniejsze (nasze życie). Nie zapominajmy, że Bóg – nasz Ojciec – dał każdemu z nas wolność i żaden człowiek nie ma prawa nam jej odebrać. Jesteśmy Jego dziećmi, które On niesamowicie kocha (powierzył nam swego Syna, którego uczynił jednym z nas i który oddał nam całego Siebie, lecz my Go nie poznaliśmy, wysyłając na ukrzyżowanie). Bóg nie zraża się naszymi grzechami – wie, że jesteśmy słabi i codziennie toczymy duchowe walki ze złem (świadomie pozostawił szatana na Ziemi, byśmy mogli wzrastać w mądrości i prawdzie). Kiedy decydujemy się iść za złymi pragnieniami, Ojciec jeszcze mocniej kołacze do naszych serc, gdyż wierzy nieskończenie w to, iż dostrzeżemy tą właściwą drogę, którą nam podświetla, i podążymy jej szlakiem.


W oczach Ojca jesteśmy piękni, zdolni i niepowtarzalni (nigdy nikogo takiego jak my nie było i nigdy nie będzie). Nie ma dla nas celów, których nie bylibyśmy w stanie osiągnąć. Dlaczego tak łatwo ulegamy stekom powtarzanych kłamstw, a tak ciężko jest nam uwierzyć w tą obiektywną prawdę, że Bóg jest naszym Ojcem i do Niego zdążamy.



WARTO PRZECZYTAĆ:

1) www.deon.pl/inteligentne-zycie/poradnia/uzaleznienia/art,7,trujaca-milosc-toksyczne-zwiazki.html – artykuł nt. tego, czym jest toksyczna miłość (drogi wyjścia),

2) www.adonai.pl/rodzina/?id=87 – artykuł nt. problemów związanych z toksycznymi rodzicami,

3)  www.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/uzdrowienie_miedzypokoleniowe_terapia_wg.html – artykuł nt. tego, jak dokonać uzdrowienia międzypokoleniowego (terapia dra Kennetha McAlla).



POLECAMY KSIĄŻKI:

1) „Toksyczni rodzice. Jak się uwolnić od bolesnej spuścizny i rozpocząć nowe życie”, Susan Forward, Craig Buck,

2) http://mateusz.pl/ksiazki/ja-bkrp – „Ból krzywdy, radość przebaczenia”, Józef Augustyn.



Magda